aby pamięć nie zaginęła - stosowo
oazy spokoju - dzieła zebrane
zbiory, jak ktoś nie lubi stosików ;)
O cudowności!
Miłego patrzenia!
p.s. zdjęcia zrobione starą, "spadniętą" dziś na kafle Nokią hehe, cud, że działa!
i motto (jedno z wielu pięknych z książki Ewy Pisuli-Dąbrowskiej), tym razem o mieście, o którym książka opowiada
światowe wybory, czyli co Świat Książki mi zafundował
Stos inaczej i bezludny świat może być Bezludnym rajem - Ana Maria Matute
A poniżej mój stos na opak, z pozycji horyzontalnej. Od kilku dni jestem przywiązana do łóżka, z którego udaje mi się uciec na krótkie wypady w celu dotlenienia i rozprostowania kości ... w tym jedną wycieczkę do księgarni - no bo jakże by inaczej:) Nie wiem jak długo potrwa jeszcze moje przywiązanie, ale stwierdzam, że dopiero teraz widzę, że mam czas na czytanie. Nie, nie narzekam oczywiście bo i tak miałam go dużo, ale zawsze jednak obowiązki domowe - przynajmniej - odciągały od płynnego czytania. A dzięki temu, że jestem niemobilna, nietykalna, cały remont w domu dzieje się obok i tylko udawać się zaczęłam na krótkie wycieczki w celu zamieszania w garnku z zupą, ewentualnie zjedzenia jej, to przeczytałam zastraszające ilości w jeszcze bardziej zastraszającym tempie.
Na szczęście obok stosu leżącego, czyli już przeczytanego - stąd jego odmienność - stoi kilka książek do przeczytania.
I tak leżą:
(od dołu)
Groteska Natsuo Kirino, którą zaczęłam kiedyś w ramach osobistego wyzwania czytelniczego, które zrobiłyśmy sobie z Olą, ale jej nie skończyłam wtedy, więc teraz zaczęłam raz jeszcze i skończyłam, Uff
Bezludny raj A.M. Matute opisany powyżej:)
Maska arlekina Hanna Kowalewska książka z serii o Zawrociu, którą czytam przygotowując się do pewnego planu, który mam nadzieję kiedyś zrealizuję.
Pióropusz Marian Pilot podobnie jest książką do wykorzystania w planach redakcyjnych, pewnej przepastnej Redakcji:)
Pałac kobiet Pearl Buck to po tę książkę wybłagałam "podróż" do księgarni i żaden inny zakup książkowy nie smakował mi i nie cieszył mnie tak bardzo, jak ten! (o książce wkrótce)
Chmurdalia Joanna Bator pewnie tej książki przedstawiać nie trzeba, ale to i dobrze, bo mnie nie zachwyciła, w odróżnieniu od Piaskowej Góry
W tym stosie powinien pojawić się jeszcze Mondo i inne historie Le Clezio, który leży już na półce i nie załapał się na zdjęcie, a o którym pisałam już TU.
A stoją sobie i czekają w zasięgu łapki:
1Q84 (t.3) H. Murakami otrzymany dzisiaj od Muzy, i tak gorąco omawiany na pewnym portalu społecznościowym :)
Naga cytra Shan Sa też od Muzy (zadbała Muza o to abym się nie nudziła:) ) bo mam napad japońsko-chiński:/
Mapa i terytorium M. Houellebecq ajć wyczekana!!!
Puls J. Barnes chyba nie muszę się tłumaczyć dlaczego:)
Płatki z nieba Mingmei Yip znowu ten napad! :) A powyższe dwie książki podesłało mi Wydawnictwo Świat Książki, dbając o zapewnienie mi zajęcia podczas leżenia:)
a podobno książki są drogie!? mój "czterozłotowy" stos, czyli książki zebrane
przedziwny ten stos!!!

W stosie tym przedziwnym znajdują się głownie książki czytane przeze mnie do pracy nad artykułem, większość z nich jest Wam zapewne już doskonale znana, myślę jednak, że znajdą się i takie, po które być może planujecie dopiero sięgnąć. Zaczynamy!






Moja historia czytania Alberto Manguel: książka niespodzianka. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich bibliofilów i kochających książki pod każda postacią i w każdym momencie. Bo o rodzajach czytelników i formach czytania, o czytaniu na głos i po cichu, o powstawaniu książek i historiach z tym związanych jest ta pozycja. To książka, której nie da się opowiedzieć w kilku zdaniach, bo jak można w tak krótkiej formie opowiedzieć o sztuce czytania i miłości do książek. A tej pełna jest powieść Alberto Manguel’a. Niestety to książka wypożyczona z biblioteki więc cierpię, bo jak pogodzić się z myślą, że kiedyś będę musiała ją oddać.
Van Gogh’s Women Derek Fell: to prezent od Maga-mary, który podczytywałam ochoczo, zaspakajając swoją ciekawość. Czyż pomyślałabym kiedykolwiek, że geniusz cierpiał z powodu miłości? Czy zastanowiłam się kiedyś, że malując przelewał na płótno swoje niespełnione miłości? Ten chory artysta nie tylko farbami malował obrazy ale i wyobraźnią, która jawiąc się jako prawda nie przybierała takich barw jak jego dzieła. Nic dziwnego, że popadł w depresję – zresztą podtytuł książki także jest wymowny – Romanse i droga do szaleństwa Vincenta. Kobiety van Gogha to ciekawa pozycja nie tylko dla miłośników malarstwa artysty ale i ciekawych życia tego biednego, niespełnionego życiowo człowieka. To zbiór listów ilustrowany szkicami, zdjęciami obrazów malarza i rodziny. I w przypadku tej pozycji chciałabym znaleźć czas, aby choć pokazać trochę ilustracji.W tym stosie znalazłoby się pewnie jeszcze kilka tytułów, które przeczytałam i wrażenia zachowałam dla siebie i to nie z tego powodu, że były złe, czy że nie chcę się nimi z Wami podzielić. Raczej z tego powodu, że nie sposób pisać o każdej przeczytanej książce, czasem chce się ją przemyśleć, przetrawić, a później te piękne wrażenia zachować dla siebie.
... i ja mam stos, czyli postraszę zaległościami :)

Zastanawiałam się ostatnio, czy warto? Przecież te stosy tak szybko się dezaktualizują :) ale skuszona jesiennymi lekturami Lilithin postanowiłam wstawić swoje, chyba wszystko przez tą nieszczęsną Flawię, na którą zapału wystarcza ledwie do połowy (połowy połowy!; czyli połowy pierwszej części)
W sumie powinnam dołożyć do stosu cały plik gazet, które jeszcze kilka dni temu kupowałam kompulsywnie (to ostatnio często pojawiające się słowo w naszym domu, nasze ulubione słowo łączone z wieloma innymi wyrażeniami), a które leżą i tylko zerkają smutnym oczkiem, błagając o lekturę.
A więc w tym kompulsywno-jesiennym stosie (chyba powinnam obiecać NO MORE THE SHOPPING!!) znajdują się – o nie, nie wszystkie kupione haha!
- Kwiaty śliwy w złotym wazonie – otrzymane dzięki uprzejmości Muzy
- Czarodziejska góra – zakupiona po tym, jak natchnął mnie Antonii Libera
- Rosyjski romans – recenzyjna z Muzy
- Jesień patriarchy – w połączeniu z Opowiadaniami, również recenzyjny podarek od Muzy
- dwa razy Flawia w wydaniu Zatrutego ciasteczka i Badyla na katowski wór
- The Room – wiadomo, nominowana do Booker Prize
- Van Gogh’s Women – prezent od Magamary
- The white castle również prezent od Magamary
A z boczku stoi przecudnej urody kalendarz The Medieval Woman an illuminated book of days, przez który nie mogę doczekać się nowego roku – dziękuję Magamaro:)
- Fala po burzy – bo przecież to kolejna część Dzieci przemocy (Clevera!!!!)
Tak trochę z drugiego boczku stoją Kruchy dom duszy – recenzyjny podarek, tym razem od Wydawnictwa Literackiego oraz mój własny nabytek, zakupiona w celu przygotowania do lektury The Finkler Question – Wieczory kaluki.
Dodam, że połowa z tych książek ma już zakładki ;0, co nie oznacza, że jesienią będę się nudzić … a sam stos nie oznacza też, że te właśnie książki pojawią się na blogu w najbliższej przyszłości:)) )
stosy, które rosły i książki, które zmęczyły

Z góry przepraszam za złą jakość zdjęć, niestety zmuszona byłam zrobić je aparatem … telefonicznym:/ Te stosy rosły sobie od jakiegoś czasu, podlewane przeze mnie nowymi nabytkami z księgarni oraz nabytkami pożyczanymi z bibliotek ( nie z jednej, a z kilku), które to już zdążyły się przeterminować, przeczytać i odnieść do biblioteki, aby tam postać sobie spokojniutko w stosach jeszcze większych niż ten mój domowy. Po powrocie z urlopu odniosłam wrażenie, że stos ten urósł pod moją nieobecność, a przez to jeszcze bardziej raził, więc czym prędzej zabrałam się do jego redukcji, eliminując szybko słabszych jego przedstawicieli. I tak w stosach tych znajdują się książki już przeczytane oraz te, których nie przeczytałam do końca (postanowiłam w obliczu takiego tempa przyrostu książek nie zmuszać się do czytania czegoś, co mnie nie wciąga). Są też książki, których oczywiście jeszcze nie ruszyłam i takie, które czytam w specjalnych okolicznościach, co oznacza, że mogą być czytane baaaardzo dłuuuugo oraz takie, które do stosów nie wskoczyły, bo pewnie wcale nie ukażą się w recenzjach na moim blogu.
Malowany welon - W. Somerset Maugham
Moje życie z Madonną - Ch. Ciccone
Oskarżony pluszowy M. - C. Chase (pokuszona przez Cleverę)
Delirio - L. Restrepo
Prawdziwy świat - N. Kirino (zakupione z 40% rabatem dla blogerów w Sonia Draga podobnie jak trzy poniżej) TU recenzja
Groteska - N. Kirino
Księżniczka Angina - R. Topor
Ostateczne wyjście - N. Kirino
Cząstki elementarne - M. Houellebecq (powtórka z rozrywki, dozowana w tramwaju)
Głodny anioł - S. Karolewski (nie widać tej malutkiej książeczki, a otrzymałam ją z Wydawnictwa Szarlatan)
P.S. Kocham Cię - C. Ahern (zakupiona już drugi raz, pierwszy egzemplarz pożyczony komuś - wiem komu - na wieki - a, ze książki nie skończyłam wtedy, nabyłam ją teraz w celu dokończenia)
Les Combustibles - A. Nothomb (przywieziona z Paryża)
Piekło obiecane - E. Drucaroff (wylosowana na Perlei)
Toast za przodków - W. Górecki (pokuszona przez Engę)
Poniżej przeczytane już książki, niektóre już zrecenzowane oraz te, których lektura była męcząca. O dziwo Safak zaliczam do męczących, choć nie odpuszczam!
Intensity - D. Koontz (ciągle czeka na recenzję)
Ghostwriter - R. Harris
Zdradzona - L. Harris, A. Crofts (TU recenzja)
Trudny wybór - N. Gordimer (recenzja leży)
Twoje serce należy do mnie - D. Koontz (to również jedna z tych, które czekają na recenzję, zaczynam obawiać się czy mi się to wszystko nie pomiesza?)
Iacobus - M. Asensi (to książka, którą zauważyłam w sklepie z pamiątkami, który odwiedziliśmy będąc na Mont St. Michel, mam zamiar przekazać jej treść w ciekawy sposób, cierpliwości)
Dzicy detektywi - Bolano (to książka, która strasznie mnie zawiodła, miała być o pisarzach, o literaturze .... i znudziła mnie strasznie)
Bękart ze Stambułu - E. Safak (pozwólcie, że przemilczę powód jej niedoczytania)
Za plecami anioła - R. Górska
To moja największa bolączka ostatnich tygodni, książka, na którą czekałam z niecierpliwością i wystarczyło kilka zdań, abym dziś przerwała jej lekturę. Wiem, że do niej wrócę, choć pewnie będę denerwować się, podobnie jak w ciągu ostatnich kilku dni lektury, ale muszę i chcę ją przeczytać, choć to historia zupełnie nie w moim guście. To książka, w której znajdzie się wszystko (540 stron) począwszy od miłości, intrygi, bogactwa, homoseksualizmu i zdrady. Pewnie przyjęłabym ją o wiele lepiej, również czytałoby mi się ją dużo lepiej gdyby nie jej zapowiedź jako mrocznej i tajemniczej. Pewnie, że z tytułu można domyślać się wątku romantycznego (wcale mi to nie przeszkadza) ale …właśnie, to ale.
Chyba będę musiała przestawić swoje myślenie aby książkę Pani Renaty przeczytać z pełnym zrozumieniem, bez zmuszania się do niej.
A oto cytaty, które być jednych zachęcą do lektury innych, podobnie jak mnie wręcz odwrotnie. Przepraszam z całego serca autorkę – Renatę Górską – i jednocześnie obiecuję ukończyć kiedyś Jej książkę!
„Tej nocy długo nie potrafiła zasnąć, przebudzona kobiecość domagała się swoich praw. Marta wyobraziła sobie Olivera galopującego na koniu lub przy pracy, która ujawniała jego siłę. Już samo spojrzenie na jego mocne ramiona i uda dawało jej przedsmak…”
„Zdrowy, pracowity i ambitny, miał wszelkie dane ku temu, aby osiągnąć swoje cele, a także zapewnić swej przyszłej rodzinie godziwy byt. Muskularna sylwetka rekompensowała przeciętną twarz, w której nie było jednak nic odpychającego. Marta na jego widok nigdy nie poczuła dreszczy, lecz zdarzało się, że umiał je wywołać przez atmosferę chwili.”
mały CIESZY OKO STOSIK

To w jakim tempie urósł ten stosik zakrawa na cud …tak wolno jeszcze nie zbierałam raptem czterech książek:) Ten przytulaśny stosik złożyłam z książek nabytych z różnych źródeł i w końcu to taki trochę odwet za nieudany stos świąteczny :/
Erich Fromm Mieć czy być – nabyty dziś w E.
Haruki Murakami Koniec świata i Hard-boiled Wonderland – również dziś i również w E. (choć miało być South of the Border, West of the Sun – ale okazało się, że to wcale nie takie proste kupić w E. książkę obcojęzyczną i do tego tą upatrzoną)
J.R. Moehringer Bar dobrych ludzi – allegro, książka baśniowa, z tych, które szkoda kończyć!
Philp Roth Cień pisarza – przypadkiem, wczoraj, Matras za 6,40!
I znowu ten dylemat … czytać dalej to co zaczęłam czy zabrać się za tak stosikowe pokusy?
chude i tłuste stosy
Takie są moje zasady!
… a takie są moje stosy powstałe z niekonsekwencji i …nowych zasad :)
Stos chudy: (który wcale takie chudy nie jest, ale raczej książki w nim z tych „szczuplejszych”)
Amelie Nothomb Z pokorą i uniżeniemDoris Lessing O kotach
J-P. Amette Kochanka Brechta (do wyzwania czytelniczego)
Laurent Gaude Słońce Scortów (również do wyzwania)
Vladimir Nabokov Nieprawe godło
Doris Lessing Trawa śpiewa
J.M. Coetzee Chłopięce lata
Wiesław Myśliwski Traktat o łuskaniu fasoli (do wyzwania)
Ian McEwan Niewinni
Ryszard Kapuściński Podróże z Herodotem (na zawsze już w pamięci kojarzone z przerwą śniadaniową w pracy!)
J.M. Coetzee W sercu kraju
Doris Lessing Lato przed zmierzchem (kilka słów na dniach)

Artur Domosławski Kapuściński non-fiction (może jak ochłonę po lekturze – bo ochłonąć muszę - coś naskrobię)
G.G. Marquez Rzecz o mych smutnych dziwkach (no grubasem nie jest, ale format pasował do stosu :) )
Fiodor Dostojewski Bracia Karamazow ( w końcu na własność!)
Vladimir Nabokov Kęs życia … (cudna odskocznia, Nabokov dla początkujących, miłe dla oka i duszy opowiadania)
Marcel Proust W cieniu zakwitających dziewcząt (miało być do wyzwania, niestety nie przebrnę przez - tak poważne wtedy, a śmieszne dla mnie dziś - sceny – przepraszam … może kiedyś?)
Stosiki na dżdżyste dni
Drugi stos urósł kiedyś w przypływie postawionego sobie samej wyzwania i z chęci powtórzenia przeczytanych oraz przeczytania tych, których nie czytałam – mam na myśli książki nagrodzone Bookerem (pewnie natchnęła mnie do tego tegoroczna Booker Prize)
Odpowiednie małżeństwo Doris LessingWizyty aniołów Anna Wrzos (przyjemna książeczka, taka dla poprawy humoru i wzmocnienia wiary w ludzi – polecona przez Ktrya)
Julie&Julia Julie Powell (w trakcie czytania i zapominania o przeczytanych recenzjach, Chiara przeczytała :) )
Klub Koryncki Alan Hollingurst (w oczekiwaniu na zwrot The Line of beauty)
Panna w ogrodzie Dame A.S. Byatt (bo nie było Opętania)
Żar Sandor Marai (przeczytana – moje zdanie na jej temat TU)
Zachować swój świat Nadine Gordimer
Ci, co pozostali Paul Scott
Morze, morze Iris Murdoch (właśnie się wciągam)
Dzieci północy Salman Rushdie (namówiona przez Maga-marę raz jeszcze próbuję S.R!)
Stare diabły Kingsley Amis (przeczytane, ale moje zdanie jest tak odmienne, że aż boję się cokolwiek napisać)
Amsterdam Ian McEwan
Ślepy zabójca Margaret Atwood ( w kwestii przypomnienia)
The Line of Beauty Alan Hollingurst (mam nadzieję "dotrzeć" dalej niż poprzednio)
a byłabym zapomniała o przeczytanych The God of Small Things Arundhati Roy oraz The Gathering Anne Enright
Do tego stosu dołączam Brzemię rzeczy utraconych Kiran Desai, które czyta kuzynka









