Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty

Macierzyństwo non-fiction - Joanna Woźniczko - Czeczott i konkurs na Początki i Macierzyństwo ...



Droga matko, myślę, że wśród występujących w tej książce kobiet na bank znajdziesz przyjaciółkę (Justyna Bargielska) – Bardzo mi przykro, ale nie!


I znowu kolejna książka w temacie około macierzyńskim. Ty razem dotycząca już samego macierzyństwa, czyli okresu po ciąży, o którym jest książka Początki. Na Macierzyństwo non-fiction  autorstwa Joanny Woźniczko-Czeczott zwróciłam uwagę zanim jeszcze została wydana. Zaintrygował mnie podtytuł – Relacja z przewrotu domowego i opinie na jej temat na stronie Wydawnictwa. Jakkolwiek mogłabym się zgodzić z podtytułem, a w szczególności określeniem pojawienia się dziecka, jako przewrotu - choć wolałabym aby to słowo miało raczej wydźwięk pozytywny, bo dla mnie taki ma, niż negatywny, który jak zakładam miał brzmieć w tytule, to już opinie, które – podobnie, jak książka, przedstawiają macierzyństwo jako straszne i ciężkie przeżycie zupełnie nie były zgodne z moimi. Stąd moje zainteresowanie książką – chciałam po prostu poznać zdanie innych kobiet.
Opisy macierzyństwa zazwyczaj ociekają lukrem. Pisze się o maluszkach, bobasach i nieustającej radości bycia matką. Od tej słodyczy bolą zęby. A jak jest naprawdę, wiedzą ci, którzy mają małe dzieci. Problem polega na tym, że zazwyczaj o tym nie mówią. (Justyna Sobolewska)
Właśnie, ja wiem i mówię o tym. Może ja mam jakąś wyjątkową cierpliwość? A może wyjątkowe dziecko? Albo po prostu nie przejmuję się tym, co mnie omija radując się każdą chwilą z moim dzieckiem?

Już w tym miejscu mogłabym nie chcieć sięgnąć po książkę, bo dla mnie to jednak słodki czas, pomimo – i owszem – problemów. Problemów, z których chyba każda kobieta decydująca się na dziecko zdaje sobie sprawę? Dziecko, to nie myślący dorosły człowiek, który – zachowując się w sposób dziecinny, może faktycznie denerwować. Dziecko to bezbronna istota, która potrzebuje opieki rodziców. No właśnie – rodziców. Przecież dziecko ma dwoje rodziców! Skąd sfrustrowane, zaniedbane kobiety, zamęczone, niewyspane jeżeli taką samą opiekę nad dzieckiem może sprawować jego ojciec? Ale zacznijmy od początku. Znowu to zdawanie sobie sprawy. Co innego młoda dziewczyna, która zachodzi w nieplanowaną ciążę, która nie ma ani warunków – nie tylko finansowych – do wychowania dziecka, ale sama jest mentalnie dzieckiem, psychicznie nie przygotowanym do przywitania swojego dziecka na świecie. Ale dorosła kobieta, którą przeraża ilość obowiązków i związanych z dzieckiem nowości to dla nie coś, czego nie znam.
Już w ciąży przeczuwałam, że istnieje. I że lepiej opanować go przed rozwiązaniem. Słowniczek obsługi dziecka. Ten, którym biegle posługują się młodzi rodzice, a który niewtajemniczonym (a przynajmniej ciężarnej mnie) do złudzenia przypominał chińszczyznę.

Hmm doprawdy to takie trudne do opanowania? Myślałam, że istnieje coś takiego, jak instynkt macierzyński i wszystko, co związane jest z dzieckiem kobiecie przychodzi łatwo – widać nie wszystkim. Niewtajemniczona? No właśnie, do czasu. Do rozwiązania, do zostania młodym rodzicem przecieżJ Doprawdy zastanawiałam się już przy pierwszym zdaniu, czy to prawda, czy tylko taka poza?
Chodziłam więc na przyspieszone kursy do koleżanek matek z pod®óbką moleskine’a w torbie i zamiast reporterskich treści zapisywałam w notesie obce (sic!) słowa.

Linomag, emmeljunga, oilatum.

Tantum rosa, Frida, bugaboo.

Octenispet, weleda, baby sense.

(…)

Myliły mi się kremy do pupy z markami wózków, a te s kolei – z przyrządami do wyciagania niemowlętom glutów z nosa.

To cytat z książki, broń Boże moja opinia! Pomijając podejście do spraw, nazwijmy to oczywistych (ciekawe jak autorka nazywa pełne pampersy, czyli kupy dziecka?!). Nie wiem, czy to może ja jestem dziwna, orientując się w przynajmniej większości wspomnianych nazw, już przed ciążą? Nie wiem, jak można żyć w dzisiejszym świecie, na którym na szczęście są jeszcze dzieci i nie osłuchać się z przynajmniej niektórymi wyrazami;/?
Pomimo, że książka od początku nie tyle mnie irytowała ile zaskakiwała, brnęłam dalej – przyznaję - niektóre momenty pomijając dla spokoju własnych nerwów, inne – dla zrozumienia czytając kilka razy. Ogólnie książka to jakaś straszliwa wizja macierzyństwa, chyba nie dla planujących je par. Bo zdanie Macierzyństwo po brzegi wypełnia nuda może skutecznie zniechęcić do posiadania dziecka J

Chociaż komuś, kto przeczytał powyższy tekst, książka może wydać się nieodpowiednia, nudna, albo denerwująca to chcę zaprzeczyć – tak nie jest! To bardzo ciekawy tekst, który osoby z podobnymi do autorki poglądami może zachwyci, a bliższych mi nawet rozśmieszyć J Czytaliśmy fragmenty na głos, zastanawiając się w dwójkę czy coś jest z nami nie tak, w dwójkę zaśmiewając się, z tak odmiennych od naszych problemów. Jednocześnie nie zazdroszcząc zniechęcenia do osiemsetnego trząśnięcia drzwiczkami szafki przez pierworodnego!

Chciałabym jeszcze dodać, że autorka, z którą co do kwestii dziecinnienia i zapomnienia siebie (mówienia o sobie w osobie trzeciej, zmiany gustów itp.) nie mogę się zgodzić prowadzi także blog metamacierzynstwo.pl. Chciałabym też zapytać autorki skąd pomysł aby bohaterów książki – siebie, męża i dziecko „ubrać” w postaci ze słynnego w latach osiemdziesiątych serialu o bogatej rodzinie. Przecież chyba macierzyńswto Crystal czy Alexis wyglądało zgoła inaczej? Ale to już chyba osobny temat.
I na pocieszenie, także cytat z książki Joanny Woźniczko – Czeczott:
Macierzyństwo to tak duże wyzwanie, że można starać się je osłodzić. Koncentrować się na tym, co dobre. Pięknych chwil wszak nie brakuje.

Dla osób chętnych na lekturę zarówno Początków jak i Macierzyństwa non-fiction. Relacja z przewrotu domowego przygotowałam konkurs. Chciałabym, aby książka Początki (ufundowana przez Wydawnictwo Świat Książki) trafiła do przyszłych mam – więc proponuję ją dziewczynom w ciąży (ufam tym, które zgłoszą się do konkursu),  oczywiście nie tylko one mogą zgłaszać się po książkę. Natomiast Macierzyństwo non-fiction (z mojej biblioteczki) chciałabym podarować jednej z obecnych mam. Na zgłoszenia czekam do następnego piątku, czyli do 8 czerwca, do godziny 12.00.


Zgłaszajcie się więc przyszłe Mamy i Mamy obecne. Życzę Wam powodzenia.

cytaty pochodzą z książki Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego. J. Woźniczko-Czeczott.