"gdy jesteśmy szczęśliwi, zawsze jesteśmy dobrzy, ale gdy jesteśmy dobrzy, nie zawsze bywamy szczęśliwi"- czyli być i nie być jak Dorian Gray


Któż nie chciałby być wiecznie młody, piękny i lubiany? Ale czy za cenę własnej duszy także znalazłoby się tylu chętnych na nieprzemijające uroki młodości? Pewnie i dziś można by znaleźć kilku śmiałków, którzy nie myśląc o przyszłości sprzedaliby się diabłu i metafizyce. Tak samo postąpił Dorian Gray – choć niewinnie, bo nieprzemyślanym, wypowiedzianym bez zastanowienia nad konsekwencjami marzeniem, sam zafundował sobie nieśmiertelność. Ale czy na pewno?
Zacznijmy od początku. Dorian Gray to przecudnej urody młodzieniec, którego nie sposób nie dostrzec w tłumie, nie sposób nim się nie zachwycić i nie zakochać. Jego uroda w połączeniu z tajemniczym urokiem osobistym każe wszystkim fascynować się Dorianem. Jednak ta fascynacja i uwielbienie odbijające się w oczach innych skierowały młodego chłopaka na złą drogę. Kiedy ujrzał swój portret namalowany przez przyjaciela, malarza Bazylego Hallwarda, zechciał pozostać tak samo jak jego alter ego na portrecie niezmiennym, ciągle pięknym i wiecznie młodym. Jakaś siła magiczna „mieszkająca” w obrazie lub w duszy Doriana sprawiła, że marzenie stało się rzeczywistością. Ale czy wymarzoną?
Aby dowiedzieć się jak okrutny to obraz, jak głupi to pomysł z wypowiadaniem głośno marzeń nie trzeba będzie długo czekać. W książce Oskara Wilda czytelnik poznaje historię portretu, na którym odbijają się grzechy i niemoralne czyny popełniane przez Doriana Graya, gdy on sam zachowuje młodzieńczy i niewinny wygląd. Całe zepsucie duszy, które można interpretować na zepsucie społeczeństwa odzwierciedla się i odbija na obrazie. Duszą Graya jest jego portret, kiedy ona ulega zepsuciu, gnije od obłudy i ignorancji, widoczna metamorfoza dokonuje się na obrazie. Okrutna metamorfoza, którą choć sam Gray widzi nie jest w stanie pokonać jej w sobie, zaprzestać zepsuciu, bo każdy jego ruch, każda myśl tego niemoralnego mężczyzny w dziwny sposób odczytywany jest przez malowidło.
Któż z nas nie chciałby ukryć obrazu swojego zepsucia gdzieś głęboko, gdzie nikt go nie ujrzy, doglądać i kontrolować własne poczynania i grzechy? To trochę jak posiadanie widocznego sumienia, materialnej duszy, którą da się wybielić i naprostować. Ale życie nie jest takie proste, a zepsute do szpiku kości, kierowane na wartości materialne, na to co zewnętrzne zawsze pobiera zapłatę, choć nie zawsze jesteśmy w stanie kontrolować to, jak ta cena rośnie. Dorian Gray miał ta okazję, widział, co dzieje się w jego umyśle i sercu, a jednak nie potrafił, jednak obłuda była silniejsza, chęć posiadania i bycia były mocniejsze od chęci przejścia na dobrą stronę. Jego utopijne marzenie o nieśmiertelności zgubiło go, porzucając moralność i prawdziwą radość z życia, krzywdząc po drodze wiele osób sam zagubił się w jego korytarzach, a ciemność ogarniająca ciało i umysł zaprowadziła go w mroczne zakamarki, z których znane jest tylko jedno wyjście.

Choć Portret Doriana Graya osadzony jest w wiktoriańskiej Anglii, to jest też zdecydowanie pozycją ponadczasową, o której możemy powiedzieć, że jest obrazem i krytyką współczesnego społeczeństwa, nic nieznaczących ideałów, które zatraciły swój sens, bo jakim ideałem jest coś, co prowadzi do zguby człowieka, zguby całego świata. Dzisiejsze społeczeństwo to zbiorowisko ówczesnych Dorianów, dla których jedynymi autorytetami są pieniądze, władza i sztuczna młodość prowadzące na samo dno.


Kilka ilustracji z książki wydanej przez W.A.B.







cytat pochodzi z książki

12 komentarzy:

  1. Muszę zerknąć na tą książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam (jeszcze:)) ale po Twojej recenzji, myślę sobie, że dzisiaj 95% społeczeństwa zaprzedałoby duszę (swoją i rodziny)aby pozostać wiecznie młodym. Zamiast jednak paktu z siłami ciemności (tylko z braku dostępu:)) , zawierają go z chirurgiem plastycznym:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę w końcu przeczytać i nadrobić kolejny brak w klasyce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Vampire warto ją nawet przeczytać, choć wizualnie również jest ciekawa:)))

    Tusienka święta prawda!!! ... niestety:(

    Książkowo musisz, musisz!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. E tam ilustracje. Fotosy z filmu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. no fotosy! a co za różnica:/

    OdpowiedzUsuń
  7. Filmu jeszcze nie widziałam, ale książka już dawno temu mnie zachwyciła, więc pewnie niedługo obejrzę film xD

    OdpowiedzUsuń
  8. owarinaiyume witaj! również mam w planach film:))

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam dobrych kilka lat temu i zrobiła na mnie duże wrażenia. Bardzo dużo cytatów pozaznaczałam, Wilde miał zmysł do tworzenia zaskakujących bon-motów. :) Pozdrawiam serdecznie Moni, miłego weekendu :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję Lilithin! Tobie również życzę miłych weekendowych chwil:)
    Co do Wilde'a zgadzam się w Tobą w 100% - choć mam doświadczenie tylko z Portretem, to i tak jestem pod wielkim urokiem jego prozy! Myślę, że na jednym Portrecie nie poprzestanę:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czy ja wiem czy on taki przecudny? ;) świetne to porównanie "wczoraj" do dziś... prawdziwe bardzo :)

    Jednak w naszym kraju, to ja nawet emerytury nie chcę dożyć ;p także nieśmiertelność w Polsce odpada.... ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Mała Mi co tak pesymistycznie? Może, zanim dożyjemy emerytury bez problemu będzie można zamienić się w portret Doriana Graya?:) Tylko któż by chciał?:/
    Albo inna wersja (doświadczenie z pracy) emerytura i renta są po to aby na nie przejść...a nie aby na nich żyć;/ (niestety, zasłyszane)

    OdpowiedzUsuń